Matko, oszalałaś?

Zaczęło się. Później niż się można było spodziewać, ale jednak.
A ty nie chcesz gdzieś wyjechać, zostawić dzieci z mężem, albo dziadkami i uciec. Na tydzień, dwa. Ja bym oszalała. Kaszki, pieluszki, spacery. To odmóżdża, co? Pamiętasz grilla na Jelonkach? Do 6 rano siedzieliśmy. A Ty teraz o 6 budzisz się, żeby dzieci karmić, nieźle, co? 

...

Tak, czasem można oszaleć. Tak, macierzyństwo odmóżdża. Tak, pamiętam grilla na Jelonkach. Nie, nie budzę się o 6, tylko o 7. Ogromna różnica. Może się kiedyś przekonasz.

Świadomie zdecydowałam się na dzieci, które kocham ponad wszystko. Tak to już jest. Nie wytłumaczysz osobie, która nie ma dzieci, co to znaczy je mieć i jak bardzo można je kochać.
Oczywiście, że wiele razy miałam dość. Miałam ochotę uciec i nie wracać. Ale to mija z końcem dnia. Zawsze. Codziennie. Tak, jakby ktoś to zaprogramował. Najtrudniej jest rano wstać z łóżka. Zanim znajdę czas na kawę mijają dwie, trzy godziny wypełnione co do minuty różnymi zadaniami - kto ma dziecko, ten wie - zrobić śniadanie, podać śniadanie, dopilnować, żeby zostało zjedzone (gdybym napisała po prostu 'śniadanie', nie przyszłoby Ci do głowy, że to takie skomplikowane). Przewijanie, toaletka, przebieranie - przy dwójce dzieci można się zmęczyć do tego stopnia, że słyszysz, jak Chodakowska powtarza "ma boleć, musi boleć, żeby były efekty".
Zabawa. Dopiero, kiedy starszy mocno się wkręci w zabawę, idę do kuchni po kawę i swoje śniadanie.

Nie oddam tego. Nie wyjadę, nie rzucę, nie ucieknę. Bo to mój czas, jako matki. Moje dzieci już nigdy nie będą tak małe, jak dziś. Już nigdy nie będą mnie tak mocno potrzebowały, jak dziś, bo każdego dnia robią się coraz bardziej samodzielne - najlepiej widać to po Peciuni. Po to mam roczny urlop macierzyński, żeby z nimi być, żeby się o nie troszczyć, żeby je kochać najmocniej jak potrafię.
Zawsze cieszymy się, kiedy moja Mama może zostać z dziećmi. Idziemy zazwyczaj na zakupy - takie szaleństwo! Jeśli jedziemy bez dzieci samochodem, dość szybko łapiemy się na tym, że ich nam brakuje - Patrz, traktor! (laweta, policja, straż...) ... no tak, syna z nami nie ma - jak bez ręki.

Nie zrozumiesz tego, Moja Droga. Ja sama mocno się dziwię, że to wszystko piszę. Przecież jeszcze zupełnie niedawno sama zarzekałam się, że nigdy nie będę miała dzieci. Ale do wszystkiego trzeba dojrzeć i dorosnąć.

Komentarze

Popularne posty