Parli italiano?

Od października uczę się włoskiego. Spełniam marzenie z dzieciństwa. Rodzice włączali tv na kanale, na którym występowały dziecięce chóry. Dzieci oczywiście śpiewały po włosku. Nie mam pojęcia o czym, ale fajnie im to wychodziło. Trochę później na innym kanale piękna pani włoszka sprzedawała telefonicznie biżuterię. Nie mam pojęcia, co o niej mówiła, ale chciałam od niej kupować, a na pewno jej słuchać.

No ale nie o tym.

Uczę się tego włoskiego na uniwersytecie, na filologii włoskiej. Koleżanki moje nowe mają 18 i 19 lat. Oprócz wieku dzieli nas, w większości, niewiele. Chcemy się uczyć, fajnie jest na praktycznej nauce, kiedy można mówić, słuchać, pisać. Po zajęciach też jest fajnie, bo można sensownie porozmawiać.

Ale ja dziś o mniejszości.

Bo kilka nowych koleżanek postanowiło na studiach nie tyle się uczyć, co integrować.
Codziennie na forum grupy panna A* zadaje pytanie "Kiedy idziemy pić?". Pytanie przybiera różną postać: "Może piwo dzisiaj?", "Ktoś chętny na integrację?", "Jakieś piwko po zajęciach?, itd., itd. ..

I oto scenka rodzajowa z życia wzięta. Ponieważ nie znam jeszcze imion większości dziewczyn posłużę się skrótem A i B*.

W środę zajęcia prowadzi kobieta, która jest Włoszką z urodzenia, podobno nie potrafi mówić po polsku. Wątpię, ale jest to jakiś sposób na zmotywowanie do nauki. Na tych zajęciach słuchamy piosenek, scenek, opowiadamy o tym, uzupełniamy zadania - słowem uczymy się słuchać.

Professoressa zadała pytanie koleżance A, od piwka. Ta siedzi cicho. Włoszka powtarza. Ta nic.
W końcu jedna z koleżanek (B) nie wytrzymała i mówi:
B: Integracja! Zainteresowana podnosi głowę i szuka. Koleżanka kontynuuje - strona 9, ćw. 4, punkt c,  odpowiedź: "si"
- Si - mówi Integracja

Po zajęciach Integracja i koleżanka B spotykają się w drzwiach.
- Dzięki - mówi Integracja - kompletnie nie wiedziałam o czym ona mówiła i że mówiła do mnie.
- Nie ma sprawy - odpowiada B
- Słuchaj, może mogłabym się jakoś odwdzięczyć? - kontynuuje A - Może postawię ci piwo po zajęciach?

Komentarze

  1. Nie ma kolegów :) To babski kierunek.

    OdpowiedzUsuń
  2. piccolo coro dell'antoniano :D :D jaaaa taki chór pamietam :D
    ja swego czasu miała zacięcie nauczyć sie islandzkiego, bo ja generalnie lubie sobie życie utrudniać i uniepraktyczniac, ale poniewaz tego jezyka nie mozna sie nauczyć chyba zarzuciłam.. :)
    ciekawe czy miłośc po włosku zagości w domu Twym :D taka filmowa, że najpierw wojna i tłuczenie zastawy a potem kolacja na stole bez talerzy i nie tylko kolacja... :D
    co do integracji...bo albo się studiuje albo uczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe czy ta potrzeba wynika z towarzyskiej natury czy możliwości do napicia się. Ja np w pracy nie lubię sie integrowac;) Lubię ludzi, z którymi pracuję, ale po 8 godzinach wolę spędzić czas z rodziną ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty