Korpo-life

Po ostatnim weekendowym wyjeździe z obcymi ludźmi wzięło nas z Pęcłem na przemyślenia. Oczywiście dopiero wtedy, kiedy wygodnie usadowiliśmy się w aucie i odjechaliśmy na bezpieczną odległość od Warszawy.

Przyszło nam się bratać z pracownikami korporacji, agencji reklamowych i agencji eventowych.
Co robi ów pracownik po wejściu do pociągu? Wyciąga telefony - co najmniej dwa, laptopa, tablet, notes gruby z mnóstwem zakładek, kolorowych karteczek. Rozluźnia się dopiero wtedy, kiedy na zegarze wybija 16, a pierwsza butelka z winem zostaje opróżniona.

- W jakiej firmie pracujecie?
- XYZ - szkolenia, coaching.. - odpowiada Pęceł
- aaa.. to spoko, możemy się zakumplować. Z konkurencją nie gadamy. My organizujemy konferencje medyczne..

"Łooo kur*a" jak to mówi sąsiadka moich Rodziców. Ale selekcja. Teraz nie wiesz do kogo gębę otworzyć, żeby cię zaraz za szpiega nie wzięli.

Mogło mi się na pierwszy rzut oka wydawać, że fajnie mają w pracy takie osoby z agencji reklamowych. Fajnie, że organizują konferencje, że poznają tylu nowych i mądrych ludzi, że robią coś ważnego.
I rzeczywiście tylko mi się wydawało. Już na samym początku kilka osób zaznaczyło, że pracują w swojej firmie, ponieważ trzyma ich kasa. Zarabiają dobrze, ale swojej pracy nie lubią.
Kilka razy w tygodniu podróżują do innego miasta, do tego dochodzi obecność na konferencji/spotkaniu. Oprócz tego dochodzą im takie właśnie wyjazdy weekendowe - dla nas prezent i doskonała możliwość, żeby jeszcze gdzieś wspólnie wyskoczyć - dla nich jedna z cięższych kar.

Co było punktem wspólnym wielu z naszych współtowarzyszy? Wielu z nich było tzw. singlami.
Ciężka praca w korporacji, agencji reklamowo-eventowej nie idzie w parze z poznawaniem partnerów na resztę życia, czy nawet na trochę krócej. Owszem na jedną noc, na weekend.
Jedna z dziewczyn potwierdziła, że owszem ma kasę i buduje sobie właśnie dom (w wieku 24 lat..), ale nie ma szans na to, żeby kogoś poznała. Za często nie ma jej w domu, za często wyjeżdża, ma tysiąc spraw na głowie i jak trzeba pracuje do późna w nocy. Warunki zdecydowanie niesprzyjające zakładaniu rodziny.

I tak wracając do domu przeskakiwaliśmy z osoby na osobę snując jakieś domysły, czy podejrzenia - owszem, można to nazwać obgadywaniem. Ale nie złośliwie. My współczuliśmy zdecydowanej większości tych ludzi. Zwłaszcza pewnej kobiecie, bardzo spokojnej, która klasyfikuje się w grupie "35+" z kilkoma siwymi pasemkami, pewnie ze stresu, której rodzice podrzucili torbę z jedzeniem na dworzec.. mnie to chwyciło za gardło.. Ja wracam do domu, z mężem, razem będziemy oglądać zdjęcia z wyjazdu, razem zjemy obiad, kolację, pójdziemy do kina, zrobimy zakupy. Dla mnie to jest cenniejsze niż pełny portfel, czy konto w banku.


Komentarze

  1. masakra z tymi szpiegami, ale wiem o czym mówisz. Też pracuję w korporacji kolejowej i mamy zakaz rozmawiania o tematach służbowych w przedziale jeśli są tam jacyś inni ludzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Sami wybrali swoją drogę - dlatego im nie współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteśmy jakby kowalami swego losu. Uprawiamy rzemiosło bycia dorosłym. Ja chyba też nie współczuję. Jestem takim dinozaurem co lubi spokój, chociaz i tak go nie ma. Wyginę niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee, takie "dinozaury" nie wyginą, nie jesteś jedyna ;)

      Usuń
  4. Grafitowy, nie miałam pojęcia, że pojęcie "tajemnica służbowa" jest tak obszerne. Dla mnie jest raczej oczywiste, że o zarobkach, wydatkach i durnym szefie nie mówi się przy osobach trzecich, ale firma musi się zabezpieczać na każdą ewentualność.
    Rafał, Mishka ja też im nie współczuję, bo zawsze mogą się zwolnić, ale właśnie kasa trzyma ich mocno w tych sztywnych ramach i trudno jest im rzucić wymówienie na biurko szefa. Poza tym jeśli ktoś lubi to taka praca może też być wieczną imprezą, a niektórzy lubią jak się dużo dzieje i na wszystko brakuje czasu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty