14.07.2014

Stoliczku nakryj się

Lubimy gotować.
Naszym hitem, którym obczęstowaliśmy rodzinę i siebie - wielokrotnie - jest kurczak w miodzie, z książki "Uczta lodu i ognia". Absolutnie przepyszny!
Wydaje się, że to klasyka, bo kurczak jest pieczony bez dodatków, ale sos.. sos to poezja.. :)

Toteż kiedy w weekend odwiedziła nas Rodzina Pęcła zdecydowaliśmy się podać tego właśnie kurczaka. Staraliśmy się jak umieliśmy najlepiej. Pęceł przygotował sos już 2 dni wcześniej.
Kurczak opiekł się na złotą, chrupiącą i bardzo aromatyczną skórkę.

"Ale ja to tylko pierś z kurczaka jadam", "Dziecku tylko frytki", "Ja już więcej nie chcę".
Ciocia ratując sytuację stwierdziła, że bardzo dobre..

Nic na siłę. Nie każdemu mogą odpowiadać nowości dwojga dziwaków mieszkających z kotem.

Ale następnym razem będzie rosół i mielone z mizerią. Napchacie się, a my będziemy szczęśliwi, że każdy zjadł z apetytem i nie zaciągnął się oparami sosu.


Bardzo polecamy książkę i kurczaka! :)


04.07.2014

O.O

Jestem kobietą. Mam 29 lat. Nie umiem rozmawiać z dziećmi. Nie wiem o co je pytać, co im odpowiadać. Nie wyobrażam sobie nawet jak to będzie mieć kiedyś swoje. Po prostu nie umiem sobie tego wyobrazić. 

Mój Mąż bawił się ostatni z 3-latką w niedźwiedzie. Obudzili się z zimowego snu, wyszli z jamy i szukali czegoś do zjedzenia. Jedli mnie. Ja byłam w tej zabawie złą czarownicą.

W mojej rodzinie, kobiety w moim wieku miały zazwyczaj już dwójkę dzieci. Moja mama w moim wieku organizowała mi pierwszą komunię.

W zeszłym miesiącu usłyszeliśmy od mojego dziadka, że skoro już nie możemy mieć własnych dzieci, to może chociaż przygarniemy jakąś sierotę. 
- Byle zdrową, po co Wam chore dziecko - mówi dziadek...

Dziś wchodzę na facebooka, na pasku z prawej strony 3 reklamy klinik leczenia bezpłodności.

Nie dość, że późno - jak na standardy rodzinne - wyszłam za mąż, to jeszcze za chwilę miną 2 lata, a wciąż nie ma dziecka. Rodzina ma jak zwykle powód do niepokoju.

Chcę być matką, chcę mieć mądre, zdrowe i szczęśliwe dzieci. Ale mogę je zrobić wtedy, kiedy będę uważała za słuszne?
Może mnie rodzina i facebook nie pouczać i nie pospieszać? 
Dziękuję!

03.07.2014

"Nie ma go"

Zgubił się.
Wiktor. Dziecko sąsiadów.
Człowiek krzyczał z balkonu tak długo, że w końcu się zainteresowałam. W końcu jestem kobietą, a to do czegoś zobowiązuje ;p
Grał sobie grzecznie w piłkę, kopiąc zaparkowane samochody. Może rodzicom kolejny raz nie chciało się wyjść z nim do parku?
To niech się dzieciak na parkingu pobawi.
W dodatku sam.
 
- Nie ma go - mówi tata. Słychać rozpacz w głosie.
Po chwili słyszałam uderzenie zatrzaskiwanych drzwi.
Nie wiem, czy się odnalazł. Wierzę, że tak. Tutaj raczej trzeba się postarać żeby się zgubić, albo żeby Cię porwano, chociaż różne świry chodzą po tym świecie.

Co innego zgubić dziecko na plaży. W ubiegłym roku byłam świadkiem poszukiwań.
Nie chciałabym być nigdy w skórze tej kobiety. Okropna panika i strach bił z jej oczu.
A na plaży chodzi o to, żeby odpocząć, powylegiwać się w słońcu, a nie dzieciaków pilnować, swoich albo cudzych. Straciła go z oczu podobno tylko na chwilę. Szukali Michała w sobotę.
W poniedziałek przeczytałam o nim w necie. Znalazł się 4 godz. później i 5 km. od mamy.
Niezły sobie spacer urządził.

Raz współzgubiłam dziecko. Czuję się współwinna do dziś. Natalka miała kilka lat. Była z nami na spacerze. Nie byłam najstarsza, a tylko druga w kolejności. Zatrzymałyśmy się na chwilę, żeby porozmawiać ze znajomą. Jedna znajoma i nas pięć dziewczyn. I 5 minut. Jeszcze w czasie rozmowy okazało się, że nie ma dziecka. Na szczęście nie zgubiła się na ruchliwej ulicy, a w bardzo gęstym parku, nieco dzikim, po którym jednak jeździły jeszcze samochody. Mówiłyśmy na to miejsce "parowa" - szło się w głębokiej dolinie, otoczonej z każdej strony stromymi wzniesieniami, gęsto obrośniętymi krzakami i drzewami. Zero zabudowań.
Szukałyśmy wszędzie, każdy krzak, darłyśmy się jak złapane w sidła dzikie zwierzęta. Wróciłyśmy spłakane do domu. Zestresowane, spanikowane. Natalia już na nas czekała, z kanapką w ręku, na kanapie. Oglądała bajkę. Nie chciała się na nią spóźnić, więc kiedy zobaczyła, że to jednak będzie długa rozmowa odwróciła się na pięcie i pobiegła do domu. Nie wiem, gdzie miałam wtedy oczy.
Co było ważniejsze od dziecka. Może świadomość, że nie jestem za nią do końca odpowiedzialna, że takie rzeczy się zdarzają, ale nie mnie, że to dziecko, (choć tak wiele razy nie chciała wracać do domu po zakończonej zabawie), na pewno będzie tu z nami stać grzecznie.

Mam nadzieję, że Wiktor już jest w łóżku, że jutro rodzicie poświęcą mu trochę czasu i pójdą z nim kopać piłkę. Mam nadzieję, że w tym roku nad morzem dzieci będą bezpieczne, a opiekunowie mimo wszystko będą mieć oczy dookoła głowy.

02.07.2014

Lista głów do ścięcia

Nie pracuję na UW od prawie 2 lat.
Szybko okazało się, że mimo wszelkich możliwych trudności na początku, są to jedne z piękniejszych 2 lat w moim życiu, Pęcła pewnie też.

Mamy swój piękny, zielony ogród na balkonie, jeszcze piękniejszy park, jeden z najstarszych w Polsce, tuż obok mieszkania.
Mamy prace, które, owszem, czasem podnoszą ciśnienie, ale raczej dają satysfakcję, a i często są powodem do dumy.
Angażujemy się w różne projekty społeczne, mamy czas na hobby, kino, gry komputerowe i filmy wieczorami - jak się kończy pracę o 15, a po 10 min. jest się w domu, ma się całe popołudnie i wieczór dla siebie.

A jednak ostatnio leżę na balkonie, słońce próbuje walczyć z chmurami, lektura lekko nuży ..

zaczynam wymieniać w półśnie nazwiska, jedno, drugie, kolejne i kolejne.. Wymieniłam ponad 30 nazwisk. Przypomniały mi się osoby, o których zapomniałam bardzo szybko i nigdy ich nie wspominałam. Nie czułam nienawiści, ani strachu.
Po prostu wiedziałam, że muszę ich zabić.
Cały wydział, na którym kiedyś pracowałam ..

Czytałam "Grę o Tron", oglądałam serial, ale nie straciłam rodziny, ani przyjaciół.
Nie mam kogo pomścić. Nie wiem dlaczego, nagle, w środku zimnego lata, przychodzą mi do głowy nazwiska ludzi, z którymi pracowałam i nie utrzymuję już kontaktu.

Chyba tabletki na tarczycę przestają działać.