Święto Bydgoskiego Przedmieścia

Dałam się wkręcić w drobny udział w Święcie Bydgoskiego Przedmieścia.

Miła Pani Bibliotekarka z osiedlowej biblioteki zaprosiła nas do udziału w wymianie książek. Stwierdziliśmy na początku, że przecież mamy kilka książek, których już nie przeczytamy, a których też nie sprzedamy, ze względu na ich stan lub zwyczajny brak popytu na tytuł.
Wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za szukanie tych książek.
I co?
I nic.
Wyciągnęłam na siłę dwie książki jeszcze z czasów studiów. Pęceł oddał jedną, którą kiedyś próbował sprzedać za grosze na allegro.
Czyli trzy.
Mało.
Dorzuciłam książkę-poradnik dla nastolatek, którą jednak przeczytałam dwa lata temu ze względu na liczne biografie ważnych osób, o których na co dzień się nie myśli i nie mówi.
Cztery.

-Tę dostałam w prezencie - protestuję.
- Ta od Marcina - stwierdza słusznie Pęceł.
- Tą jeszcze przeczytam - I ja też ..
- O! Tą weźmy! - Ta ma dedykację od byłego szefa, nie nadaje się..

Okropnie ciężko rozstawać się z tymi wszystkimi ludźmi i ich historiami spisanymi w książkach. Dodatkowo mamy je ułożone według naszych kryteriów, kiedy potrzebuję konkretnej książki po prostu podchodzę do regału i wyciągam - nie szukam.

Pójdę w sobotę świętować, ale chyba z cichą nadzieją, że jednak nikt nie będzie chciał się ze mną wymieniać.

Komentarze

  1. Znam ten ból :) Chociaż przy przeprowadzce trochę takich sierot się znalazło. Gdybyś powiedziała, że będziesz potrzebować to bym zostawił XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyrzuciłeś książki?
    Gdybym wiedziała, że będę potrzebowała, a Ty będziesz wyrzucał...

    OdpowiedzUsuń
  3. ...no i co tam? wymiana nastąpiła ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. 9 książek wyniosłam. Wróciłam z 3, ale jedną oddamy przy okazji, to jednak nie to :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty