14.04.2014

Lekcja precyzyjnej modlitwy

Drogi Pani Boże,

kiedy wczoraj wieczorem dziękowałam Ci za wszystko co mi dajesz.. nie miałam na myśli wydarzeń z dzisiejszego poranka. Z jednej strony skąd mogłam wiedzieć.. z drugiej strony potraktowałeś mnie dosłownie, co w sumie jest dla mnie znakiem..

Jest wieczór, a ja nadal siedzę zestresowana, trzęsę się jak galareta. Auto wygląda źle. W sobotę go kochałam, dziś już go nie lubię. Boję się nawet. Najgorsze jest to, że jutro też muszę do niego wsiąść i gdzieś nim pojeździć. A chciałabym nie musieć już w ogóle nigdy go prowadzić.

To dziwne i niesprawiedliwe, w starym aucie, pordzewiałym, oskubanym z lakieru, trzeszczącym w każdym możliwym miejscu, nie zdarzyło mi się coś takiego nigdy. Żebym nie wiem jak się starała, najgorszym co zrobiłam, było wjechanie w żywopłot na parkingu, przy wycofywaniu, pierwszego dnia samodzielnej jazdy. A dziś taka kupa! Taki zawód! Koszmar.

Panie Boże, wiesz, że nie zarabiamy wiele. Że to auto jest kupione z tego, co udało się nam uzbierać. Nie pozwól mi go, proszę, więcej dewastować. W ogóle nie pozwól mi popełniać w nim błędów - jakichkolwiek.

Proszę!

Amen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz