Genesis

Pochodzę od mojej Mamy. Kobiety, która jak nikt!!! potrafi sprzątać. Zauważy najmniejszy pyłek, niedomytą podłogę, a żadna pora na sprzątanie nie wydaje się jej straszna.
Perfekcyjna Pani Domu zanim zaczęło to być modne!!

To dzięki Mamuni mam poukładane ubrania w szafach (od najszerszych do najwęższych), regularnie ścieram kurze i odkurzam. A kiedy, jeszcze mieszkając w stolycy, wracałam do domu wściekła, najlepszym na to lekarstwem było wyszorowanie łazienki.

I oto wczoraj wieczorem Shilla dostała napadu! Zaczęło się delikatnie, od umycia szybki w drzwiach szafy, pościerania kurzu z szaf, potem już pomyła wszystkie te szafy, kafelki, sprzęty na szafach stojące, ale wisienką na torcie było usuwanie tłuszczu i brudu spod listewek. Trzeba było to zobaczyć! Z jaką pasją i zaciętością wydobywała te syfy, raz po raz owijała nóż w ściereczkę i z każdej strony starała się doszorować wgłębienia przy zlewie. Ścierka tego nie przeżyła, za to kuchnia, po 30 minutach ataku, lśniła czystością! Patrzyłam na tą cherlawą istotkę i serce mi rosło!
- A jednak nie wszystko poszło w las! A jednak i ona!!! - myślałam.
- Pamiętasz - mówi do mnie, jak miałyśmy jakieś 8 lat, a mama mówiła idź posprzątaj łazienkę, to wiedziałyśmy, co trzeba zrobić. Pokaż mi teraz ośmiolatka, który będzie w stanie posprzątać łazienkę! - mówi.

Nie chciałam jej przypominać, że jako dziecko bardzo kombinowała i nie zmywała naczyń, kiedy była jej pora, bo na przykład twierdziła, że nie dosięga do suszarki ..


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty