29.09.2012

panieński i kawalerski

Jakoś każdemu bardziej zależy na zrobieniu (odbyciu?) nam/z nami wieczoru panieńskiego i kawalerskiego, niż nam. Nie zrozumiałam dotąd czemu to ma służyć. Luz.

Ta ostatnia sobota..

Otóż siedzimy w domu, ja kicham i chrypię, Pęceł kaszle i smarcze się.
Ja oglądam "Atak klonów", Pęceł gra w karty i wygrywa.
Zrobiliśmy pyszną, lekką sałatkę, wysprzątaliśmy całe mieszkanie, a i samochód zechciał się zepsuć.
Jak tak dalej pójdzie zostaniemy bez kasy, samochodu i stanów wolnych.

Wszystkie ślubne bzdury już załatwione - obrączki, samochód, ubrania, kwiaty. Gdyby to kogoś interesowało, to organista, który nie będzie grał i śpiewał na naszym ślubie, bo zrobią to zaprzyjaźnione Chórzystki, zażyczył sobie 200 zł. No, warszawko, pojebało cię już zupełnie!

Dziś bez puenty i humoru, bo już szlag mnie trafia.

1 komentarz:

  1. Dolaczam do orszaku slubnego...,a jak bedzie z katarem!?,nieleczony trwa tydzien,leczony siedem dni,jest wiec szansa ze nie dolaczy...Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń