Kolejny rozdział.

Smutek i radość - śmierć Marcina i nasz ślub.

W czasie pogrzebu Mama powiedziała, żebyśmy pomyśleli, co Marcin mógłby nam w tej chwili powiedzieć. Kiedyś rozmawialiśmy z Marcinem o tzw. życiu i sprawach, o śmierci też. Skwitował wszystko, jak zwykle z uśmiechem na twarzy, wzroku utkwionym w jakimś punkcie i papierosie w ręce - takie jest życie.
I to sobie właśnie pomyślałam.

Nic nie jest w stanie sprawić, że taka potężna rana zagoi się szybko, ale trzeba żyć. Życie nie jest sprawiedliwe. Bóg, los, ktoś lub coś sprawia, że na pewne sprawy nie mamy wpływu. Tylko tak ciężko jest przecież pogodzić się z ostatecznością. Zauważyła to też nasza przyjaciółka obecna przy kremacji - "Marcin w trumnie, a mnie burczy w brzuchu, jesteśmy tak obrzydliwie żywi."

Takie jest życie.. ?!

Wiele się wokół nas dzieje, trzeba żyć dla siebie, dla nas, dla Marcina. On, tak jak my, miał wiele planów.

Zamykam powoli w pamięci i w życiu pewien rozdział. Za trzy tygodnie o tej porze będę już miała męża. Mniej więcej za miesiąc o tej porze będę pakowała swoje rzeczy z pracy, za dwa miesiące będziemy w Rzymie, a potem wyprowadzimy się z Warszawy i zaczniemy nowe życie gdzie indziej.
Oby ten kolejny rozdział był szczęśliwszy.

Komentarze

Popularne posty