14.05.2012

Ognista czerwień

Od ponad pięciu lat pracuję ze studentami. Zdarza mi się, ale naprawdę bardzo rzadko,uśmiercić któregoś z nich w myślach. Z założenia staram się być miła, szybko odpowiadać na maile i nie robić problemów (patrz www.pani-halinka.pl).
Dziś pierwszy raz pomyślałam, że mi to wychodzi na dobre. Najpierw dostałam długiego maila z podziękowaniem za pomoc. Słodki i miły jak małe śpiące pieski w dużej ilości. Poczułam się doceniona, co w tej pracy zdarza się bardzo, bardzo rzadko.
Dlatego z lepszym humorem odebrałam od kolejnego studenta pewien wniosek i .. komplement:
- Nie wiem, czy mi wypada, ale świetnie pani w tym kolorze włosów
- :))))) Błogosławię Ci z Serca Drogie Dziecko - pomyślałam i ładnie podziękowałam.
I jak to ja od razu pomyślałam, że w poprzednim kolorze musiałam wyglądać naprawdę jak mysia pipka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz