23.05.2012

Concerning hobbits

Kiedy ktoś przez całe swoje życie pisze powieść, wymyśla postacie, historie, wiersze i piosenki, tworzy język, a potem składa to w piękną całość, to takiego kogoś trzeba szanować i kochać całym sobą. A jak do tego wszystkiego ktoś inny zechce zrobić z tego film, a jeszcze inny ktoś postanowi napisać do filmu muzykę tak piękną, że czapki z głów, to trzeba oszaleć. Co też uczyniłam.
Właśnie odkryłam J. R. R.Tolkiena. Wiem, wstyd, że tak późno, ale nadrabiam.

Nic nie sprawia mi teraz większej radości niż oglądanie Władcy pierścieni, słuchanie ścieżki dźwiękowej z filmu i rozpływanie się nad tym wszystkim.

Zmieniłam sobie nawet dzwonek w telefonie, także dzwońcie do mnie często, będę jeszcze szczęśliwsza ;]

Ps. For Gondor!

14.05.2012

Shakira. 50 lat później

Nie będę oryginalna. Nie będę pierwsza. Ale będę jedną z wielu, którzy od wczorajszego wieczora trzymają swoją głowę w rękach, na wypadek gdyby chciała poszybować w kosmos, jak piłka z naszego najnowszego hitu na EURO 2012.
Przyznam, że wybór mnie nie zdziwił. W końcu, jako naród, mamy tendencję do popełniania zbiorowej głupoty. Nasz gust muzyczny też jest poniżej przeciętnej. Najważniejsze, żeby było głośno, najlepiej disco i obowiązkowo łokieć!
Poziom tego konkursu też wysoki nie był. Babcie wygrały.
No to koko.
W końcu jaki kraj, takie "waka waka".

Paradoksalnie miłe wyjście

Wszystkim, którzy tak jak ja, mają opory przed wyjściem do pubu, w obawie przed skiśnięciem w oparach papierosowego dymu, albo trafieniem na gustujące w tańcach towarzystwo, polecam gorąco Paradox Cafe.

          Nie dość, że bardzo przyjemne, fantastycznie urządzone wnętrze i spokojna okolica, to jeszcze można pograć w Magic: The Gathering, co jak wiemy Adam, Cegła i Wiórek uwielbiają najbardziej albo prawie najbardziej? No na tyle to uwielbiają, że w wolną od pracy sobotę zrywają się z łóżka o świcie i jadą grać.

          Oprócz kart mają tam pokaźną biblioteczkę (książki nie tylko w języku polskim) i gry planszowe.

          No mam wielki zachwyt. Podobnie jest tylko w Antykwariacie na Żurawiej, ale tam z kolei buce za barem.

Seks po śmierci

Właśnie przeczytałam, że banda niedorozwojów w Egipcie postanowiła pozwolić mężczyznom na pożegnalną schadzkę z żoną. Pod jednym warunkiem. Żona musi być martwa, a owa schadzka nie może odbyć się później niż do 6 godzin po jej śmierci.
Szkoda, że pomyśleli tylko o seksie. 
Mogli przecież pozwolić mężom na zabranie żony na ostatnie wakacje w zimnych krajach, ostatnią kolację, oczywiście przygotowaną przez denatkę, czy ostatnie pobicie. 
Narodowa Rada Kobiet wyśmiewając ustawę zaproponowała, aby także kobieta mogła się domagać od martwego męża seksu. Nekrofilia całą parą. Ale drogie egipskie kobiety, wy naprawdę wiecie czego się domagacie?

Gość w dom

W pracy Gość. Gość nie byle jaki. Gość, dzięki któremu mój tydzień pracy trwa równe 7 dni + nadgodziny, a szefowie mają panikę w oczach.Tyram jak dawno nie tyrałam. Dziś Gość umawiał się ze mną na jutro:
- Jutro będzie znacznie mniej pracy, przygotujemy materiały na weekend (czytaj: wydrukujesz, spakujesz i opiszesz każdą teczkę). No i jutro przyjdę później, będę na 8 - 8:15!

Super, myślę sobie, super. Pośpię do 6...

Tymczasem w pracy

Ja: Pomożesz mi z listami stypendialnymi? Nie wiem jak przepisać okres rozliczeniowy ..
Lis: Najpierw musisz go zamknąć, czyli klikasz sobie w okienku, zamykasz i klikasz przenieś.
Ja po chwili: ok działa, dzięki.

Kilka godzin później

Lis: Nie wiesz, gdzie jest w kuźni ta skała do questa? Szukam i nie mogę znaleźć..
Ja: W prawym dolnym rogu
Lis: Za golemem?
Ja: Dokładnie tak

W pracy nie trzeba się lubić, ale trzeba współpracować. Mamy z Lisem to szczęście, że się lubimy, dobrze się nam pracuje i jeszcze zainteresowania mamy podobne :)

...


Jeśli chcecie się o coś szczerze modlić, albo o czymś szczerze marzyć niech to będzie zdrowie.

Magic the gathering - dla wtajemniczonych

Jesteś gadziną - komplementuje mnie Pęceł, ciekawe jakim kolorem byś była, gdyby wydawali Cię na kartach?!

Ognista czerwień

Od ponad pięciu lat pracuję ze studentami. Zdarza mi się, ale naprawdę bardzo rzadko,uśmiercić któregoś z nich w myślach. Z założenia staram się być miła, szybko odpowiadać na maile i nie robić problemów (patrz www.pani-halinka.pl).
Dziś pierwszy raz pomyślałam, że mi to wychodzi na dobre. Najpierw dostałam długiego maila z podziękowaniem za pomoc. Słodki i miły jak małe śpiące pieski w dużej ilości. Poczułam się doceniona, co w tej pracy zdarza się bardzo, bardzo rzadko.
Dlatego z lepszym humorem odebrałam od kolejnego studenta pewien wniosek i .. komplement:
- Nie wiem, czy mi wypada, ale świetnie pani w tym kolorze włosów
- :))))) Błogosławię Ci z Serca Drogie Dziecko - pomyślałam i ładnie podziękowałam.
I jak to ja od razu pomyślałam, że w poprzednim kolorze musiałam wyglądać naprawdę jak mysia pipka.

Polityczne śmieci

Kiedy tylko mam czas czytam dużo blogów. Z sympatii do autora od czasu do czasu zaglądam na reszort.pl.
Dziś od czytania tam zarówno tekstów jak i komentarzy rozbolała mnie głowa - mówię tu o tekście "Blogerze, bez tematu ale na temat".

Miałam kiedyś ochotę pisać o polityce, ba nawet trochę pisałam. Być może wynikało to z zainteresowań, zachłyśnięcia 'wielkim światem' i chęcią komentowania zdarzeń na gorąco.
Ale to już było.
Bardzo szybko zorientowałam się, że pisząc o polityce, politykach i całej tej politycznej otoczce marnuję tylko czas i nerwy.
Dobrze jest wyrazić swoją opinię np. na temat nowego trendu lekarzy, którzy na receptach przystawiają od nowego roku różne śmieszne pieczątki. Dobrze jest wyśmiać kolejną wpadkę polityka, ale ileż można? Jak długo można dywagować, snuć przypuszczenia, zastanawiać się na konsekwencjami zdarzenia, na które nie mamy wpływu?

Od dłuższego już czasu staram się nie oglądać wiadomości, faktów, panoramy i innych programów informacyjnych. Gazet nie kupuję. Do śniadania czytam onet i tvn24. I koniec. Nie zamierzam rozważać przez cały dzień czegoś na co wpływu nie mam. Prostackie? Być może. Polityczni blogerzy mogą stwierdzić, że chowam głowę w piasek, że nie uczestniczę
w politycznym życiu, że przez takich jak ja walą się ledwo stworzone podstawy obywatelskiego społeczeństwa.
Cóż nie ma po co kopii kruszyć.
Polityka to coś co się dzieje dziś, a jutro już się o tym zapomina. Nie dziwi mnie, że niektórzy po latach pisania na tak niewdzięczny temat zwyczajnie się nim nudzą i ogłaszają (lub nikomu nic nie mówiąc) przechodzą na blogową emeryturę.

Pisanie o modzie, pogodzie, podróżach, swoim życiu, etc., to coś o czym w żadnym programie informacyjnym nie powiedzą, a co cieszy nas zdecydowanie bardziej niż wysłuchiwanie stada baranów ustawionych od lewej do prawej.