10.12.2012

O Pęcełku w internetach ;)







Wczoraj pojawiło się to na facebooku.
Czytam i jakbym czytała o Pęcełku.

Tylko, że On chyba już jest pewny i nie wybiera się w dalekie podróże beze mnie.


O zakrzywionej czasoprzestrzeni słów kilka

Bardzo wiele się wydarza ostatnio. Ubiegły czwartek wydaje się tak odległy, jakbym mówiła o lipcu, dzisiaj mija zdecydowanie za szybko, a kiedy chcę mówić o niedalekiej przeszłości mam wrażanie, jakbym przypominała ją sobie z nagrania na kasecie VHS.

W ubiegłym roku o tej porze mieliśmy już ubraną choinkę (naszą pierwszą), cieszyliśmy się, że święta spędzimy razem, byliśmy po pierwszej stłuczce i nic nie zapowiadało rewolucji, którą sobie urządziliśmy w ubiegłym miesiącu.

Zwolniliśmy się z uniwersytetu - rzuciliśmy diabłom na wieczną pociechę nasze stanowiska pracy, stres, absurdy, fałszywych współpracowników. Nigdy nie zapomnę swojego ostatniego dnia pracy, twarzy Pęcła, uśmiechniętej i zrelaksowanej - jakby zobaczył raj obiecany. Z resztą do dziś mu taka została.



Nie było mi łatwo rozstać się z Warszawą, zostawiliśmy ją i daliśmy się wciągnąć trwającej do dziś niepewności, ale ...

Nie pamiętam już kiedy ostatni raz słyszałam dźwięk klaksonu, hałas przejeżdżających pod oknem samochodów nie istnieje, nie tłoczę się w tramwajach (!!), po porannej kurwicy nie zostało śladu, obiad jemy o 15 najpóźniej, codziennie miewam po kilka genialnych pomysłów na życie i Pęceł prawie wcale nie bluzga (ostatni atak miał, kiedy chciałam przygarnąć Malwinkę).

I w końcu wiemy co robił całymi dniami Marian, kiedy byliśmy w pracy!!!

Spał.

27.10.2012

orędzie do Mariana

Maniulku,

tam gdzie pojedziemy w środę jest ciepło.
Są grzejniczki, będziesz miał gdzie spać i odpoczywać.
Nie możesz się bać! Masz być dzielny!!

Mieszkają tam kot i pies, ale Ty nie będziesz musiał z nimi gadać, drzwi będą zamknięte, nie musisz się martwić.

Jak już się oswoisz zabiorę Cię do kuchni, podłoga w kuchni jest ogrzewana, będziesz miał ciepło w łapcie i brzuszek jeśli zechcesz się położyć.

I tak mi się marzy, że się oswoisz, że wyjdziesz na spacer, albo chociaż na taras i z bliska popatrzysz na ptaki i roślinki, żebyś miał coś w końcu z tego swojego kociego życia!

16.10.2012

Jaka to melodia?

Nasza miła Pani fotograf, która montuje nam też filmik ze ślubu chce koniecznie otrzymać od nas naszą wspólną, ulubioną piosenkę.

Nie mamy wspólnej ulubionej piosenki, a to co lubimy nie nadaje się w żaden sposób na ślubną pamiątkę.
Na początku Pęceł zaproponował "Józefie stajenki nie szukaj" bo ja chodzę i śpiewam to codziennie, zmieniając Józefa na marianka itp.
Była też propozycja piosenek z Pięknej i Bestii - mojej ulubionej bajki Disney'a i "Miłość rośnie wokół nas" z Króla Lwa, ale koniecznie w wersji polskiej ze względu na ostatnią zwrotkę śpiewaną przez Timona i Pumbę - nie jesteśmy normalni.

Ostatecznie padło na Katie Melua - "If you were a sailboat".

If you were a cowboy i would trail you,
If you were a piece of wood id nail you to the floor,
If you were a sailboat i would sail you to the shore,

If you were a river i would swim you,
If you were a house i would live in you all my days,
If you were a preacher i would begin to change my ways,

You took a chance on loving me i took a chance on loving you,
If i was in jail i know you would spring me,
If i was a telephone i know you would ring me all day long,
If i was in pain i know you would sing me soothing songs,


If i was hungry you would feed me,
If i was in darkness you would lead me to the light,
If i was a book i know you would read me every night,

If you were a cowboy i would trail you,
If you were a piece of wood id nail you to the floor,
If you were a sailboat i would sail you to the shore,

09.10.2012

Ta piękna sobota

Mam Męża!

Mąż tak dumnie nosi obrączkę, że aż mnie zawstydza. Ja np. ściągam swoją na noc - Pęceł nie.

Procedura zmian została uruchomiona. Dźwignia została pchnięta do przodu, obrączki włożone na palce. Wszystkie trybiki zatrzeszczały ze szczęścia i ruszyły.
Niech nic, proszę!, tego nie zatrzymuje!

Z okazji nowej drogi życia zaczynamy zbierać kartony, kosze, duże, wygodne torby z Ikei - potrzebujemy tego ponieważ się wyprowadzamy, jak pisałam wyżej procedura zmian została uruchomiona.

Szczęśliwa jestem!!!

29.09.2012

panieński i kawalerski

Jakoś każdemu bardziej zależy na zrobieniu (odbyciu?) nam/z nami wieczoru panieńskiego i kawalerskiego, niż nam. Nie zrozumiałam dotąd czemu to ma służyć. Luz.

Ta ostatnia sobota..

Otóż siedzimy w domu, ja kicham i chrypię, Pęceł kaszle i smarcze się.
Ja oglądam "Atak klonów", Pęceł gra w karty i wygrywa.
Zrobiliśmy pyszną, lekką sałatkę, wysprzątaliśmy całe mieszkanie, a i samochód zechciał się zepsuć.
Jak tak dalej pójdzie zostaniemy bez kasy, samochodu i stanów wolnych.

Wszystkie ślubne bzdury już załatwione - obrączki, samochód, ubrania, kwiaty. Gdyby to kogoś interesowało, to organista, który nie będzie grał i śpiewał na naszym ślubie, bo zrobią to zaprzyjaźnione Chórzystki, zażyczył sobie 200 zł. No, warszawko, pojebało cię już zupełnie!

Dziś bez puenty i humoru, bo już szlag mnie trafia.

21.09.2012

Zmiany

Musiałam tu trochę pozmieniać żeby się na chwilę oderwać od głupich myśli. Nie ma jeszcze jesieni, a ja już chciałabym wiosnę. Atrament w piórze też mam już zielony. Chociaż wcale mi nie jest zielono.

Już prawie śpię całą noc. Wschody słońca w Warszawie mają swój urok, ale wolałabym spać w tym czasie, o 01:09 też kurna!

Spowiedź przedślubna nr 1 za nami. Okazało się, że jak przed pierwszą komunią i tu jest cały spis pytań, ale serio tak durnych, że momentami ręce opadały...

pytanie 1928476930 - Czy pomagałaś Wybrankowi serca (wybrankowi serca!:D) zachować czystość?

- Ja?! Ja bym nie pomagała?! Ja, która ścieram lakier do paznokci na domestosach i płynach do podłóg. Ja która już nawet prasuję z rozkoszą!!! Nocami myślę o tym, że gary w zlewie niepozmywane i na pewno syf i malaria czyhają na nasze życie! Ja?! ... Oczywiście, że pomagam zachować czystość, oczywiście!!

16.09.2012

Kolejny rozdział.

Smutek i radość - śmierć Marcina i nasz ślub.

W czasie pogrzebu Mama powiedziała, żebyśmy pomyśleli, co Marcin mógłby nam w tej chwili powiedzieć. Kiedyś rozmawialiśmy z Marcinem o tzw. życiu i sprawach, o śmierci też. Skwitował wszystko, jak zwykle z uśmiechem na twarzy, wzroku utkwionym w jakimś punkcie i papierosie w ręce - takie jest życie.
I to sobie właśnie pomyślałam.

Nic nie jest w stanie sprawić, że taka potężna rana zagoi się szybko, ale trzeba żyć. Życie nie jest sprawiedliwe. Bóg, los, ktoś lub coś sprawia, że na pewne sprawy nie mamy wpływu. Tylko tak ciężko jest przecież pogodzić się z ostatecznością. Zauważyła to też nasza przyjaciółka obecna przy kremacji - "Marcin w trumnie, a mnie burczy w brzuchu, jesteśmy tak obrzydliwie żywi."

Takie jest życie.. ?!

Wiele się wokół nas dzieje, trzeba żyć dla siebie, dla nas, dla Marcina. On, tak jak my, miał wiele planów.

Zamykam powoli w pamięci i w życiu pewien rozdział. Za trzy tygodnie o tej porze będę już miała męża. Mniej więcej za miesiąc o tej porze będę pakowała swoje rzeczy z pracy, za dwa miesiące będziemy w Rzymie, a potem wyprowadzimy się z Warszawy i zaczniemy nowe życie gdzie indziej.
Oby ten kolejny rozdział był szczęśliwszy.

10.09.2012

Marcin

Marcin nie żyje ..
..
umówiliśmy się z Pęcłem, że w to nie wierzymy.

Marcin ciągle jest w Łodzi, ciągle nie można Go odwiedzić, nie odpisuje na smsy. Mogę spać w nocy.


 I cried for you - Katie Melua

You're beautiful so silently
It lies beneath a shade of blue
It struck me so violently
When I looked at you

But others pass, they never pause
To feel that magic in your hand
To me you're like a wild rose
They never understand why

I cried for you
When the sky cried for you
And when you went
I became a hopeless drifter
But this life was not for you
Though I learned from you
That beauty need only be a whisper

I'll cross the sea for a different world
With your treasure, a secret for me to hold

In many years they may forget
This love of ours or that we met
They may not know
How much you meant to me

Without you now I see
How fragile the world can be
And I know you've gone away
But in my heart you'll always stay..

04.08.2012

Wracamy z pizzy.
- Rany... chyba pójdę w krzaki - mówię czując coraz bardziej krzyczący pęcherz.
- "Ale uważ no sama, wszak nas widzą, śledzą,Czyż można tak otwarcie, cóż ludzie powiedzą, - recytuje Pęceł..

Kocham go najbardziej na świecie!

31.07.2012

ślub śrub

Przygotowujemy się powoli do ślubu. Wesela nie będzie (Bogu, naszemu uporowi i Rodzicom dzięki!). Datę mamy, przyszedł czas na zaproszenia.
Bułka z masłem ktoś może powiedzieć. Niech się ktoś trzepnie w łeb i poczyta.

Najpierw niby prosty wybór - wygląd. Ale takie żeby nie były za "stare", czyli bez koników, gołąbków, bez złoceń, ozdób bez sensu.. ale też nie za nowoczesne, bez zamszu, koronki, bez naszych zdjęć... ale przecież nie czarne, ani granatowe - to w końcu nie pogrzeb.

Wybrane - teraz powinno być już lepiej. Dostaliśmy formularz do uzupełnienia i garść załączników.
- Cytat na stronę główną - do wyboru ponad 50,
- Cytat do wewnątrz - do wyboru ponad 130 albo swój własny

Ciśnienie skacze, masa cytatów, wierszyków, od tych normalnych, znośnych, do tych zupełnie durnych i tak absurdalnych, że nie wiemy, czy się śmiać, czy współczuć. Idźmy dalej.

- kolor papieru
- faktura papieru
- kolor kokardki
- wierszyk sugerujący gościom żeby jednak nie kupowali kwiatów

Kraaa!!! Nie mam siły, nie sądziłam, że o tylu, dosłownie, pierdołach trzeba decydować kupując zaproszenie na ślub. Ostatni punkt.

- treść zaproszenia - do wyboru 100 kombinacji lub własna- że co?!! pytam trochę retorycznie, bo trzeba w końcu wpisać, formularz ma i na to miejsce. Naprawdę myślałam, że to jest tak uniwersalna formuła, że nie trzeba o nią pytać. Nie chce mi się nawet przeglądać kolejnego załącznika.
- Wybierz coś sam - mówię do Pęcła - ja nie mam na to gówno siły.
-Ślub, kurwa, jest. Macie być. - proponuje Pęceł.

Ostatecznie wybraliśmy tak proste, jak tylko było możliwe. Zaproszenia będą pod koniec tygodnia.
Katorga.

30.07.2012

Future is coming ;)

Ależ mamy plany na przyszłość! Morda mi się śmieje, jak tylko o tym pomyślę. Inni też się śmieją, ale raczej pukają się przy tym w czoło. Idźcie się pukać gdzie indziej, dobrze wam radzę. My walczymy o swoje, wy siedźcie na dupach i sczeźnijcie w swoich małych niepoukładanych światach. My już to wszystko widzimy, każdy szczegół nawet. :)) piszczę z zachwytu!

Od poniedziałku urlop. Jest całkiem spora szansa zadbania o swój język. W ostatnim czasie liczba przekleństw w jednym zdaniu rosła zatrważająco, dlatego to już nawet nie było przeklinanie ale wypróżnianie językowe. Teraz będzie spokojniej. W tym roku podróż po Polsce południowej i morze musimy gdzieś wcisnąć obowiązkowo.

08.07.2012

"Co w rodzinie, to nie zginie"

Zdarza się nam często z Pęcłem, że w tym samym czasie myślimy o tym samym, mówimy to samo, albo śpiewamy/nucimy/gwiżdżemy te same piosenki.

- Dlaczego gwiżdżesz to samo co ja?! - pytam
- Bo jesteśmy spokrewnieni umysłowo - odpowiada spokojnie Pęceł

30.06.2012

Gniazdo

Kiedy Tata zawiesił tuż pod oknem antenę satelitarną w postaci ogromnego talerza, nawet nie spodziewaliśmy się, że po jakimś czasie stanie się ona domem - gniazdem dla gołębi. W sumie to była to dla nas, dzieci jeszcze, wielka atrakcja. Najpierw gołębie sprawdziły teren, potem znosiły przeróżne materiały budowlane, gałązki i sierść niewiadomego pochodzenia, w końcu wprowadziły się na dobre i byliśmy zgodnymi sąsiadami.

Dziś  byliśmy szukać swojej anteny satelitarnej, talerza, przy którym moglibyśmy zagrzać miejsce, czuć się dobrze, znieść jaja i opiekować się ewentualnym potomstwem, miejsca, które byłoby takie nasze - wiecie w końcu o czym piszę.

Dupa.
Mieszkania super, 2 pokoje, kuchnia, łazienka, taras/balkon/ogród.
3 pokoje? Bardzo proszę! Klasa lux, osiedle lux - ochrona, monitoring, garaże, place zabaw, stawik .. no miodzio.

- Żeby takie mieszkanie swobodnie utrzymać należy miesięcznie zarabiać 4.200 zł netto - mówi Pan od kredytów.
- Musimy to przemyśleć - mówi Pęceł

- Do widzenia - mówię, wychodzę zwieszam głowę i zaczynam cierpieć.

14.06.2012

Euro!!!!

Oszalałam zupełnie na punkcie Euro! Piłka nożna to teraz dla mnie i dla Pęcła jak śniadanie. OBOWIĄZKOWA!
Każdego dnia, od piątku, oglądamy po dwa meczyki, oczywiście gorączkuję się za każdym razem, gdy coś nie idzie po mojej kibicowskiej myśli. Kot nam przez to zdziczał, ucieka i płoszy się jak młoda sarna za każdym razem, kiedy krzyczę "Goooooooollllll".. powinien się przyzwyczaić!

Już dwa razy byliśmy na Fanzonie! Na meczu z Grecją było cudownie! Nie spodziewałam się takiej atmosfery, właściwie zakochałam się w tym szaleństwie i dałam się ponieść. Fantastyczna chwila, kiedy tysiące gardeł wokół mnie śpiewa hymn, podnosi flagi i szaliki ..

Wszystkie lęki związane z walkami kibiców w czasie meczu z Rosją zostawiłam w domu. Biją się przy moście, niech się biją! Ja idę kibicować!
Dopiero, kiedy na własnej skórze poczuliśmy gaz łzawiący zdaliśmy sobie sprawę, że jednak coś się dzieje nie tak jak powinno.




Ponieważ niebawem zacznę posiadać męża, a nie bardzo uśmiecha mi się zmienić nazwisko, Pęceł namawia mnie na dwa. Może i nie brzmiałoby to źle, ale rozważam jeszcze dodanie trzech innych: Błaszczykowska- Lewandowska- Tytoń

POLSKA!!!!

04.06.2012

Korek

Powroty do domu są zwykle emocjonujące. Wracamy do domu po pracy, głodni i zmęczeni. Marzymy o miękkich kapciach, ciepłym obiadku i świętym spokoju.
Powroty do domu z weekendowego wyjazdu też wypełnione są emocjami. Negatywnymi. Kiedy stoi się w korku.

- 30 lat temu Papież przyjechał do Polski i wtedy budowali tę drogę, i teraz, skurwysyny, znów budują! - krzyczy do Pęcła poirytowany nieprzesuwającą się w upale kolejką kierowca.

- Papież i skurwysyny w jednym zdaniu - zauważył Pęceł

23.05.2012

Concerning hobbits

Kiedy ktoś przez całe swoje życie pisze powieść, wymyśla postacie, historie, wiersze i piosenki, tworzy język, a potem składa to w piękną całość, to takiego kogoś trzeba szanować i kochać całym sobą. A jak do tego wszystkiego ktoś inny zechce zrobić z tego film, a jeszcze inny ktoś postanowi napisać do filmu muzykę tak piękną, że czapki z głów, to trzeba oszaleć. Co też uczyniłam.
Właśnie odkryłam J. R. R.Tolkiena. Wiem, wstyd, że tak późno, ale nadrabiam.

Nic nie sprawia mi teraz większej radości niż oglądanie Władcy pierścieni, słuchanie ścieżki dźwiękowej z filmu i rozpływanie się nad tym wszystkim.

Zmieniłam sobie nawet dzwonek w telefonie, także dzwońcie do mnie często, będę jeszcze szczęśliwsza ;]

Ps. For Gondor!

14.05.2012

Shakira. 50 lat później

Nie będę oryginalna. Nie będę pierwsza. Ale będę jedną z wielu, którzy od wczorajszego wieczora trzymają swoją głowę w rękach, na wypadek gdyby chciała poszybować w kosmos, jak piłka z naszego najnowszego hitu na EURO 2012.
Przyznam, że wybór mnie nie zdziwił. W końcu, jako naród, mamy tendencję do popełniania zbiorowej głupoty. Nasz gust muzyczny też jest poniżej przeciętnej. Najważniejsze, żeby było głośno, najlepiej disco i obowiązkowo łokieć!
Poziom tego konkursu też wysoki nie był. Babcie wygrały.
No to koko.
W końcu jaki kraj, takie "waka waka".

Paradoksalnie miłe wyjście

Wszystkim, którzy tak jak ja, mają opory przed wyjściem do pubu, w obawie przed skiśnięciem w oparach papierosowego dymu, albo trafieniem na gustujące w tańcach towarzystwo, polecam gorąco Paradox Cafe.

          Nie dość, że bardzo przyjemne, fantastycznie urządzone wnętrze i spokojna okolica, to jeszcze można pograć w Magic: The Gathering, co jak wiemy Adam, Cegła i Wiórek uwielbiają najbardziej albo prawie najbardziej? No na tyle to uwielbiają, że w wolną od pracy sobotę zrywają się z łóżka o świcie i jadą grać.

          Oprócz kart mają tam pokaźną biblioteczkę (książki nie tylko w języku polskim) i gry planszowe.

          No mam wielki zachwyt. Podobnie jest tylko w Antykwariacie na Żurawiej, ale tam z kolei buce za barem.

Seks po śmierci

Właśnie przeczytałam, że banda niedorozwojów w Egipcie postanowiła pozwolić mężczyznom na pożegnalną schadzkę z żoną. Pod jednym warunkiem. Żona musi być martwa, a owa schadzka nie może odbyć się później niż do 6 godzin po jej śmierci.
Szkoda, że pomyśleli tylko o seksie. 
Mogli przecież pozwolić mężom na zabranie żony na ostatnie wakacje w zimnych krajach, ostatnią kolację, oczywiście przygotowaną przez denatkę, czy ostatnie pobicie. 
Narodowa Rada Kobiet wyśmiewając ustawę zaproponowała, aby także kobieta mogła się domagać od martwego męża seksu. Nekrofilia całą parą. Ale drogie egipskie kobiety, wy naprawdę wiecie czego się domagacie?

Gość w dom

W pracy Gość. Gość nie byle jaki. Gość, dzięki któremu mój tydzień pracy trwa równe 7 dni + nadgodziny, a szefowie mają panikę w oczach.Tyram jak dawno nie tyrałam. Dziś Gość umawiał się ze mną na jutro:
- Jutro będzie znacznie mniej pracy, przygotujemy materiały na weekend (czytaj: wydrukujesz, spakujesz i opiszesz każdą teczkę). No i jutro przyjdę później, będę na 8 - 8:15!

Super, myślę sobie, super. Pośpię do 6...

Tymczasem w pracy

Ja: Pomożesz mi z listami stypendialnymi? Nie wiem jak przepisać okres rozliczeniowy ..
Lis: Najpierw musisz go zamknąć, czyli klikasz sobie w okienku, zamykasz i klikasz przenieś.
Ja po chwili: ok działa, dzięki.

Kilka godzin później

Lis: Nie wiesz, gdzie jest w kuźni ta skała do questa? Szukam i nie mogę znaleźć..
Ja: W prawym dolnym rogu
Lis: Za golemem?
Ja: Dokładnie tak

W pracy nie trzeba się lubić, ale trzeba współpracować. Mamy z Lisem to szczęście, że się lubimy, dobrze się nam pracuje i jeszcze zainteresowania mamy podobne :)

...


Jeśli chcecie się o coś szczerze modlić, albo o czymś szczerze marzyć niech to będzie zdrowie.

Magic the gathering - dla wtajemniczonych

Jesteś gadziną - komplementuje mnie Pęceł, ciekawe jakim kolorem byś była, gdyby wydawali Cię na kartach?!

Ognista czerwień

Od ponad pięciu lat pracuję ze studentami. Zdarza mi się, ale naprawdę bardzo rzadko,uśmiercić któregoś z nich w myślach. Z założenia staram się być miła, szybko odpowiadać na maile i nie robić problemów (patrz www.pani-halinka.pl).
Dziś pierwszy raz pomyślałam, że mi to wychodzi na dobre. Najpierw dostałam długiego maila z podziękowaniem za pomoc. Słodki i miły jak małe śpiące pieski w dużej ilości. Poczułam się doceniona, co w tej pracy zdarza się bardzo, bardzo rzadko.
Dlatego z lepszym humorem odebrałam od kolejnego studenta pewien wniosek i .. komplement:
- Nie wiem, czy mi wypada, ale świetnie pani w tym kolorze włosów
- :))))) Błogosławię Ci z Serca Drogie Dziecko - pomyślałam i ładnie podziękowałam.
I jak to ja od razu pomyślałam, że w poprzednim kolorze musiałam wyglądać naprawdę jak mysia pipka.

Polityczne śmieci

Kiedy tylko mam czas czytam dużo blogów. Z sympatii do autora od czasu do czasu zaglądam na reszort.pl.
Dziś od czytania tam zarówno tekstów jak i komentarzy rozbolała mnie głowa - mówię tu o tekście "Blogerze, bez tematu ale na temat".

Miałam kiedyś ochotę pisać o polityce, ba nawet trochę pisałam. Być może wynikało to z zainteresowań, zachłyśnięcia 'wielkim światem' i chęcią komentowania zdarzeń na gorąco.
Ale to już było.
Bardzo szybko zorientowałam się, że pisząc o polityce, politykach i całej tej politycznej otoczce marnuję tylko czas i nerwy.
Dobrze jest wyrazić swoją opinię np. na temat nowego trendu lekarzy, którzy na receptach przystawiają od nowego roku różne śmieszne pieczątki. Dobrze jest wyśmiać kolejną wpadkę polityka, ale ileż można? Jak długo można dywagować, snuć przypuszczenia, zastanawiać się na konsekwencjami zdarzenia, na które nie mamy wpływu?

Od dłuższego już czasu staram się nie oglądać wiadomości, faktów, panoramy i innych programów informacyjnych. Gazet nie kupuję. Do śniadania czytam onet i tvn24. I koniec. Nie zamierzam rozważać przez cały dzień czegoś na co wpływu nie mam. Prostackie? Być może. Polityczni blogerzy mogą stwierdzić, że chowam głowę w piasek, że nie uczestniczę
w politycznym życiu, że przez takich jak ja walą się ledwo stworzone podstawy obywatelskiego społeczeństwa.
Cóż nie ma po co kopii kruszyć.
Polityka to coś co się dzieje dziś, a jutro już się o tym zapomina. Nie dziwi mnie, że niektórzy po latach pisania na tak niewdzięczny temat zwyczajnie się nim nudzą i ogłaszają (lub nikomu nic nie mówiąc) przechodzą na blogową emeryturę.

Pisanie o modzie, pogodzie, podróżach, swoim życiu, etc., to coś o czym w żadnym programie informacyjnym nie powiedzą, a co cieszy nas zdecydowanie bardziej niż wysłuchiwanie stada baranów ustawionych od lewej do prawej.